Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serwety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serwety. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 lutego 2017

Serwety,serwetki

Co jakiś czas zdarza mi się coś dziergać, zazwyczaj mam dwie lub trzy rzeczy zaczęte i ta która bardziej mnie ciągnie i przemawia do mnie szybciej jest zrobiona. Skończona i pokazana.Cieszy moje oczy.
Tym razem z resztek bawełny wydziergałam okrągłą serwetkę.Ponieważ potrzebne mi były druty pończosznicze a takowych ze sobą nie miałam. Do jej zrobienia posłużyły mi szaszłykarki. Już widzę Wasze miny, jak to patyczki do szaszłyków? no tak trzeba sobie radzić.

Okrągła serwetka, wzór wymyślany podczas robienia i zobaczcie co mi wyszło.

Przypomnę Wam tylko że nie samą pracą człowiek żyje i dla swojej higieny psychicznej warto jest mieć odskocznię czy też hobby.













środa, 27 lipca 2016

Serwetki czar.

Po dłuższej przerwie wracam do Was moi mili czytelnicy z nową serwetką.Miała być maleńka a wyszła ciut większa. Miała być dokładnie taka sama jak na bardzo starym oryginale a oczywiście wzór się troszkę pomylił i wyszła inna.
Nici też którymi ją tworzyłam były dużo cieńsze niż te z którego był zrobiony oryginał. 
Wszystko jakby się nie składało, a ja tak bardzo chciałam spróbować zrobić tę maleńką serwetkę. Serwetkę która leżała sobie nie tknięta przez ząb czasu,na pewnym parapecie okiennym, w pewnym domu u pewnej Pani. Lekko pożółkła ale prześliczna. 



i lewa strona


Oryginał jest cudny kopia mu nie dorównuje ale mimo to jest delikatna.

Serwetka po zrobieniu została dokładnie wygnieciona w krochmalu, wygnieciona bo gniotłam ją dobrze ponad godzinę.
W krochmalu który był tak gęsty jak zakalec w cieście.
Koniec końców moja serwetka wygnieciona , rozciągnięta ale nie wyprasowana

wygląda tak.


poniżej poszczególne jej fragmenty.




ananas



i liść.

piątek, 14 lutego 2014

Koronkowe serwetki

Dzisiaj chciałam Wam pokazać kilka serwetek oraz abażur na lampę, każdy wyrób posiada swoją małą historię.


Zacznijmy od niebieskiej serwetki. 
Powstała wczesnym latem w podwarszawskich Jeziorkach,
jedna z moich dobrych znajomych wróciła po światowych wojażach do domu. Postanowiła sobie że pomaluje swój dom ( pokoje w nim ) sama. Ja  zaś miałam być jej "damą do towarzystwa" ( tak sobie wymyśliły obie z jej siostrą). W tamtym czasie nie bardzo mogłam się męczyć, musiałam dużo odpoczywać. Nie pozwalały mi nic robić. Musiałam znaleźć sobie jakieś zajęcie, bo ileż można było siedzieć lub spać w fotelu pod parasolem lub chodzić wokół domu i oglądać jak rosną krzaki berberysu, bzu i rododendrony.
Wszystkie były już dawno przycięte, nawet winogron za domem był upięty na pergoli. Zaczęłam więc robić na drutach serwetkę. Była to jedna z pierwszych serwetek jakie zrobiłam na drutach.
Dzisiaj serwetka jest w tym domu w pokoju zwanym pracownią i muszę przyznać że nawet ładnie się prezentuje.


Druga serwetka z mojej małej kolekcji jest biała, nie mogłam pojąć jak zrobić ją od samego początku na drutach. Zaczynałam i prułam chyba ze 4 razy, w końcu się poddałam i najpierw  szydełkiem , półsłupkami obrębiłam kawałek lnianego materiału. Potem nabrałam odpowiednio dużo oczek na okrągły drut i powstała biała serwetka. W zrozumieniu wzorów  jak je rozwikłać , przetłumaczyć na język zrozumiały dla lajka ( osoby która nie zna się na tym zupełnie) pomogła mi Pani Danusia z którą dzieliłam pokój przez trzy tygodnie w Instytucie Hematologii i bardzo jej dziękuję za wiedzę jaką się ze mną podzieliła.
Efekt możecie oglądać poniżej.

Poniższą serwetkę zrobiła moja mama, powstała kiedy ja chodziłam jeszcze do szkoły średniej ( czyli pod koniec lat siedemdziesiątych). Każdą wolną swoją chwilkę poświęcała na robótki na drutach, w tamtym czasie spod jej rąk wyszło dużo ładnych sweterków, które razem z moim rodzeństwem chętnie nosiliśmy. Dostałam ją od mojej mamy kilka lat temu i mam nadzieję że kiedyś przekażę ją mojej córce. 
Efekt do dzisiaj jest imponujący.

Pozostał mi jeszcze abażur zrobiony na drutach, którym chciałam się pochwalić. Zawsze chciałam mieć w kuchni abażur zrobiony własnoręcznie. Chcieć to móc. Mówisz i masz :)
Abażur powstał w jeden zimowy weekend, za oknem padał śnieg, wiał wiatr było zimno. Byłam akurat na Mazurach u mojej mamy, zimy tam są przepiękne ale w tamtym czasie wolałam być w domu niż wychodzić z niego.  
A że nie lubię siedzieć bezczynnie to z resztek bawełnianej nici zaczęłam robić wzór liści.Moja mama jak zwykle skomentowała to krótko :" córcia posiedziałabyś a nie tylko robisz i robisz coś na drutach, oczy sobie popsujesz"  Oczu chyba nie popsułam :) a abażur wisi w mojej kuchni, wykrochmalony.


Teraz nadszedł czas na serwetkę , którą wykonałam haftem Rechelieu. Każda z nas posiada w swoim domu różnego rodzaju materiały z których nie wie co zrobić. Ja wykorzystałam jeden z nich na wyszycie serwetki haftem Rechelieu. Żółta bo została zrobiona w kolorze który dominuje w mojej kuchni. Posiada zielonkawą lamówkę aby była ciut wyraźniejsza.

















poniedziałek, 13 stycznia 2014

Kwiatowe serwety i serwetki.

Jak już raz powiedziałam - szydełko i dzierganie wzorów stanowiło dla mnie zawsze zagadkę.
Jak odczytywać wzory, jak robić aby się nie pomylić, dużo pytań i zagadek. Ale że jestem uparta i dociekliwa w tym i wielu innych przypadkach przyniosło to pożądane efekty i moich małych serwetek zaczyna mi przybywać.
Różowe kółeczka ( kwiatki) odleżały swoje w pudełku, czas już było coś z nimi zrobić.
Serwetka którą dzisiaj tutaj zobaczycie wcale nie miała być serwetką, miała być bluzką dla mnie. 
W oryginale znalezionym w Annie ( nie pamiętam ani numeru ani roku wydania była to serweta Teresa, na którą zużyto 600 g białych nici Cebelia, szydełko nr 1,50.)
Ja na swoją serwetkę zużyłam ok.+/- 150 g. kordonka, kółeczek zrobiłam 22 sztuki. 
Moja mama ( wiekowa już Pani) patrzyła na to co robię i tylko mówiła córcia co z tego będzie?. Ładne ale musisz długo jeszcze to robić, kordonka Ci nie starczy. Wiedziała, że mogę to odłożyć i nie wziąć więcej do rąk. Ale ja jak to ja zawzięłam się szukając pomysłu co z różowych kółeczek zrobić ?  Zdecydowałam będzie serwetka, układałam je na lnie na różne strony, przekładałam, i znowu układałam, chowałam do moich "cudownych" pudełek przechowalni. W końcu w sobotę rano rozłożyłam stół w kuchni ( 1m 80 cm długości ) rozłożyłam kwadratowy lniany obrus w kolorze czekolady i zaczęłam układać kółeczka  co z tego wyszło zobaczcie sami. :)

na jednym z czterech rogów są 3 kółeczka, 
pojedyncze kółeczko kwiatek
rozłożyłam kółeczka jak kwiaty,



a tak wygląda rozłożona serweta na moim stole w pokoju,

i jeszcze jedno zbliżenie.